Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Mobbing w szkole w Podobinie: Anna A. ukarana za poniżanie ludzi

Iwona Kamieńska
fot. archiwum polskapresse
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu podtrzymał we wtorek wyrok skazujący Annę A., byłą dyrektorkę szkoły w Podobinie, za znęcanie się psychiczne nad podwładnymi . Dramatycznym skutkiem mobbingu była samobójcza śmierć nauczycielki Bernardetty Gnieckiej. 42-letnia kobieta odebrała sobie życie w styczniu 2010 r. Zostawiła listy pożegnalne, w których winą obarczyła przełożoną.

Pierwszy wyrok zapadł w kwietniu zeszłego roku w Sądzie Rejonowym w Limanowej. Anna A. dostała wtedy dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięcioletni okres próby. Okazało się, że gnębionych przez dyrektorkę nauczycieli było więcej, żaden jednak przez długie lata nie wniósł oficjalnej skargi na przełożoną. W uzasadnieniu mowa była m.in. o potwierdzonym przez świadków publicznym poniżaniu, upokarzaniu, podnoszeniu głosu, zastraszaniu i szantażowaniu zwolnieniem.

Anna A. odwołała się od wyroku. Skutkiem apelacji była jedynie korekta kwalifikacji prawnej czynu dokonana przez sąd w Nowym Sączu, a wymuszona zmianami zapisów kodeksu karnego. Wyrok dwóch lat pozbawienia wolności i jego uzasadnienie nie uległy zmianie. Skazana ma też 5-letni zakaz zajmowania stanowiska dyrektora placówek oświatowych.

- Wyrok jest prawomocny i nie podlega zaskarżeniu w trybie zwyczajnym - informował sędzia Bogdan Kijak.
Mecenas Marek Śliz, pełnomocnik rodziny zmarłej nauczycielki, nie krył satysfakcji z orzeczenia.
- Dla mojego klienta skończyła się wreszcie gehenna tego postępowania - mówił.

Przy okazji krytycznie skomentował lokalne układy w gminie Niedźwiedź, sprawującej nadzór nad szkołą.
- Trudno uwierzyć, że wójt nie wiedział, co dzieje się w tej szkole, a jeśli wiedział, czemu nie zareagował - stwierdził mecenas Śliz. - Hichotem historii jest też to, że oskarżona nadal pracuje w tej placówce.

Była dyrektorka Anna A. choruje

Anna A. nie stawiła się na wtorkowym ogłoszeniu wyroku. Wciąż pozostaje nauczycielką w szkole, którą kierowała, a jej mąż pracuje w Urzędzie Gminy nadzorującym placówkę. - Od 22 lat. Nie ma w tym nic złego ani niezgodnego z prawem - przekonuje Janusz Potaczek, wójt Niedźwiedzia. Na zarzut, że nie reagował na mobbing w szkole, odpowiada: - W gminie pracuje ponad stu nauczycieli. Prócz szkół są inne jednostki podległe urzędowi. Nie sposób wiedzieć wszystkiego, a nikt nie skarżył się na dyrektorkę.

Jak podkreśla, bez prawomocnego wyroku nie można było jej zwolnić. - Teraz jest to możliwe w trybie dyscyplinarnym - dodaje wójt. Anna A. jest na zwolnieniu lekarskim.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Chcemy żyć wolniej - ciekawa analiza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na limanowa.naszemiasto.pl Nasze Miasto