Limanowa. Kluby piłkarskie z niższych lig w oczekiwaniu [Limanovia, Turbacz, Sokół Słopnice]

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Fot. Limanovia archiwum
W dobie panowania pandemii koronawirusa kluby piłkarskie nie mają łatwego życia. Identycznie jak w Europie, podstępny wirus dosięgnął również polskich boisk, co odbija się na każdym z naszych klubów. O ile piłkarze z ekstraklasy, pierwszej czy drugiej ligi mają wrócić do boiskowej rywalizacji wraz z końcem maja rozgrywając kolejki bez udziału kibiców, przy zachowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa (odseparowanie zawodników od osób z zewnątrz, sędziowie używający elektronicznych sygnałów zamiast tradycyjnych gwizdków), o tyle wciąż nie wiadomo (tekst powstał w środę – przyp. red.) jaka będzie najbliższa przyszłość zespołów występujących w niższych ligach. Sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja w kilku limanowskich ekipach.

Nasz czwartoligowiec, Limanovia plasuje się na solidnym szóstym miejscu w tabeli grupy małopolskiej wschodniej. Podopieczni trenera Piotra Kapusty mają w dorobku 29 punktów, o siedem mniej niż liderująca Unia Tarnów. Limanowianie wygrali dziewięć meczów, dwa zremisowali, zaś w pięciu musieli uznać wyższość przeciwników. Czy w klubie obawiają się tego, że sezon może zostać niedokończony?

- Jesteśmy w takiej sytuacji, że niestety, ale musimy czekać na wytyczne z góry – mówi nam na wstępie trener klubu z Limanowej Piotr Kapusta.

- Jako zespół utrzymujemy ze sobą kontakt telefoniczny. Jesteśmy pozytywnie nastawieni, trenujemy indywidualnie, ale zdajemy sobie oczywiście sprawę z powagi sytuacji. Miejmy nadzieję, że wraz z wyższymi temperaturami za oknem, sytuacja poprawi się i będzie można zacząć planować – ma nadzieję szkoleniowiec, który pracuje w Limanowej od stycznia br.

Kapusta zauważa, że już najbliższe wakacje będą pełne ograniczeń.

- Jeśli o nas mowa, to nawet kosztem tych letnich dni wolnych, moglibyśmy grać w piłkę – zdradza.

Pytany o to, czy aby trochę nie zazdrości klubom z wyższych lig, które już znają swoją najbliższą przyszłość, ma gotową odpowiedź.

- Nie znamy żadnych dat powrotu. To może nie jest stresujące, ale na pewno testujemy swoją cierpliwość. Czekamy na wieści tydzień po tygodniu. Jesteśmy w tym jednak wytrwali. Nie jesteśmy jednak profesjonalistami, jak ekipy z poziomu centralnego. Łatwiej nam zatem mówić, że przyjmiemy każdą decyzję. Nie mamy bowiem noża na gardle i jakiegoś wielkiego ciśnienia, ale oczywiście jesteśmy gotowi na powrót na boiska.

Opiekun szóstej siły czwartej ligi zauważa, że szkoda byłoby zmarnować ogrom pracy, jaki jego zespół włożył w trakcie zimowych przygotowań ciężko trenując, rozgrywając wiele pożytecznych meczów kontrolnych.

- Chcielibyśmy się sprawdzić w lidze na tle innych zespołów. Mamy swoje ambicje, ale oczywiście uważamy, że zdrowie jest najważniejsze ponad wszystko. Żeby nie było też tak, że za szybko wrócimy i znów będzie problem, bo wirus odżyje czy coś podobnego. Bierzemy pod uwagę kilka wariantów, że runda, zmodyfikowana, ale jednak - zostanie dokończona lub też zostanie odwołana.

Zdaniem trenera Limanovia może grać przy mniejszej widowni niż to miało miejsce dotychczas.

- Szkoda kibiców, bo na pewno wielu z nich chciałoby oglądać swój zespół na żywo… W czwartej lidze nie ma też jednak tłumów na stadionach. To poziom amatorski, więc frekwencja, porównując z wyższymi ligami, aż tak mocno nie ucierpi – podsumowuje Piotr Kapusta.

Nie wierzą w powrót

W „okręgówce” grupy limanowsko-podhalańskiej występuje kilka zespołów z naszego powiatu. Liderem rozgrywek jest Sokół Słopnice, Turbacz Mszana Dolna z jedenastoma punktami straty plasuje się na najniższym stopniu podium.

- Interesujemy się tym, co dzieje się we władzach PZPN. Decyzja, co do naszej ligowej przyszłości ma zapaść w okolicach 11 maja. Póki co trenujemy indywidualnie, czekamy na… wyrok. Dokończenie sezonu na tym szczeblu wydaje się jednak mało realne – ocenia trener Sokoła Wojciech Tajduś.

- Szkoda tego sezonu. Żadne rozwiązanie nie będzie w stu procentach sprawiedliwe. Mamy nadzieję, że runda jesienna nie będzie anulowana. Chcemy awansować, choć wolelibyśmy to zrobić na boisku, stawiając „kropkę nad i” w trakcie rundy wiosennej. Dobrze byłoby np. utworzyć grupę mistrzowską i spadkową. Wtedy każda ekipa zagrałaby po sześć meczów, co nie byłoby jakieś specjalnie ryzykowne. To na pewno byłoby sprawiedliwe, ale zapewne się nie wydarzy – dodaje szkoleniowiec.

Grzegorz Szynalik, prezes Turbacza także nie wierzy w optymistyczny wariant.

- Rozgrywki już w tym sezonie nie wrócą, nie ma na to szans, by ktoś stawiał swoje zdrowie na szali – mówi wprost nasz rozmówca.

- W niższych ligach, jak nasza, nie ma tej presji pieniędzy. Co innego w wyższych klasach rozgrywek. Tam jest inna bajka, są kontrakty, umowy sponsorskie, z których trzeba się wywiązać. Fajnie, żeby sytuacja się uspokoiła a jeśli dałoby radę grać np. we wrześniu, to już będzie dobrze. Mamy stadion w remoncie, wtedy być może moglibyśmy już występować u siebie – mówi.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Materiał oryginalny: Limanowa. Kluby piłkarskie z niższych lig w oczekiwaniu [Limanovia, Turbacz, Sokół Słopnice] - Gol24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie