Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dwór w Świdniku to prawdziwa perełka z ciekawą historią i duszą. Kosz utrzymania zabytku jest bardzo kosztowny

Joanna Mrozek
Joanna Mrozek
Dwór w Świdniku to zabytek z duszą, właściciel poświęcają dużo czasu, aby budynek wyglądał jak za dawnych lat
Dwór w Świdniku to zabytek z duszą, właściciel poświęcają dużo czasu, aby budynek wyglądał jak za dawnych lat archiwum właścicieli
Drewniany dwór w Świdniku w gminie Łukowica od kilku lat, dzięki troskliwej opiece właścicieli i pomocy finansowej województwa przechodzi kolejne etapy remontu. Zabytek wymaga wiele pracy. Jest on prawdziwą atrakcją turystyczną z ciekawą historią.

FLESZ - Polskie niebo “zamknięte”? Sporo lotów odwołanych

od 16 lat

Dwór znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce, już w 1946 r. został wpisany w rejestr zabytków. Przez lata miał wielu różnych właścicieli, niektórzy z nich chcieli mu przywrócić dawną świetność, jednak to się nie udawało. W końcu budynek bez stałego nadzoru i opieki niszczał, został rozgrabiony. Dopiero w 2002 od prawowitego właściciela kupili go Maria i Krzysztof Twardowscy z Owieczki - wsi leżącej po sąsiedzku.

Właściciele od początku mieli pomysł na wykorzystanie zabytku i odremontowanie go. Dwór stanowi prawdziwą atrakcję gminy Łukowica, a jego historia jest niezwykle ciekawa i wiąże się z nim legenda, która krąży wśród mieszkańców od wieków. Obiekt został zbudowanym w 1752 r., potwierdzeniem tej daty jest łaciński napis na jednej belce.

Cenny zabytek stanowi typowy przykład budownictwa dworskiego. W ciągu lat wykonano: docieplenie ścian, nałożenie wypraw szlachetnych gładzonych i kamiennej okładziny cokołu, malowanie tynków. To pochłonęło wiele czasu i pieniędzy. W maju właściciele otrzymali dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego w kwocie 30 tys. złotych na konserwację gontu kryjącego połacie dachowe dworu.

- To pokrycie dachowe wymaga regularnego remontu, kilka lat temu robiliśmy remont, teraz dach dopomina się kolejnego, są problemy z utrzymaniem w dobrym stanie tego gontu. Co jakiś czas jest zalecana tzw. prewencja konserwatorska. Zmierzaliśmy do zmiany tego pokrycia na jakieś trwalsze, ale niestety z tego względu, że jest to zabytek nie otrzymaliśmy na to zgody - mówi nam Maria Twardowska, która od dwudziestu lat wraz z mężem Krzysztofem są właścicielami dworu, a dzięki ich artystycznej duszy dwór wygląda jak w latach swojej świetności.

Jak przyznają bardzo trudno jest dostać dofinansowanie na prace przy zabytku, utrzymanie budynku jest bardzo kosztowne, a wiekowy dwór ciągle domaga się remontów. Dzięki staraniom wielu osób oraz przychylności marszałka udało się uzyskać środki w konkursie "Ochrona Zabytków Małopolski", za co małżeństwo jest bardzo wdzięczne.

- Udało się zdobyć połowę środków, drugie tyle musimy dołożyć. Do końca tego roku ten remont zostanie wykonany - tłumaczy pani Maria.

Jak się żyje w wiekowym dworze?

Wokół dworu krążą różne legendy, związane głównie ze starą lipą oraz kapliczką, którą postawili lokalni wieśniacy. Zgodnie z tym co mówią mieszkańcy, upamiętnia ona pomordowanych podczas kontrreformacji arian. Inna bardziej przerażająca opowieść związana jest z dawną właścicielką dworu, która zleciła zabójstwo swojego męża i pochowała go obok lipy. Po latach śmierci jej ukochany syn zginął na wojnie, a wdowa wpadła w depresję. Siedzącą pod drzewem staruszkę obsiadły wrony i porwały do dziury w lipie, skąd trafiła prosto do piekła. Odbyło się to na oczach pracującego chłopstwa, którzy ze szczęścia postawili tam kapliczkę.

Mimo, że dwór ma ciekawą, ale też dość przerażającą historię mieszkanie w nim jest całkiem komfortowe, to taka trochę podróż w czasie. Małżeństwo stara się utrzymać zabytek w stanie niezmienionym, wymaga to ciągłej pracy, bo wiekowy budynek ciągle dopomina się remontu.

- Nasz dom jest udostępniany turystom. Organizowane są tu przeróżne wydarzenia, koncerty, spotkania, konferencję. Wiąże się to z tym, że praktycznie cały czas się coś u nas dzieje z czego się bardzo cieszymy i zapraszamy do odwiedzin - mówi Twardowska. Spokojniej jest zimą, kiedy ruch turystyczny jest mniejszy, wtedy właściciele mogą liczyć na odrobinę prywatności.

Dwór był też tłem kilku teledysków. Obok przechodzi także szlak Jakubowy, pątnicy którzy pielgrzymują po okolicy także tutaj zaglądają. Od wiosny do jesieni ciągle coś się dzieje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na limanowa.naszemiasto.pl Nasze Miasto